Pamiętam swoje pierwsze książki, które czytali mi rodzice. Były to bajki między innymi Hansa
Christiana Andersena, braci Grimm, Marii Konopnickiej, Ignacego Krasickiego
i Juliana Tuwima. Potem, kiedy czytałam już sama, sięgałam ponownie po te
bajki. Z nauką czytania nie miałam żadnych problemów, już w wieku 4 lat
potrafiłam przeczytać krótkie bajki dla dzieci. Nadmienię, iż już w tym
wieku korzystałam z zasobów Biblioteki Publicznej, która miała ciekawe zbiory
książeczek dla dzieci. Jednak przełomem w moim czytaniu była książka Lucy Maud
Montgomery pod tytułem „Ania z Zielonego Wzgórza”. To właśnie ona zasiała we
mnie bakcyla „mola książkowego”. Książka ta pochodziła z prywatnej biblioteczki
mojej mamy. Przeczytałam ją na długo przed tym, jeszcze wtedy, gdy nie
wiedziałam, że to będzie moja lektura szkolna. Pamiętam ten dzień jak dziś. Były
to wakacje. Zainteresowałam się literaturą stojącą równo w rzędzie na półkach
na przedpokoju. Jedna była wyjątkowa i nie mówię tego tylko dlatego, że miała
ładną okładkę, czy że była o dziewczynce, wtedy akurat w moim wieku.
Przemawiała do mnie. Było to coś w rodzaju uśpionego siódmego zmysłu, który
zaczął się budzić. Postanowiłam ją przeczytać. Jakież było potem moje
zdziwienie, gdy książka tak mnie wciągnęła, że nim się obejrzałam przewracałam
ostatnią stronę lektury. Oczywiście, gdy usłyszałam od mamy, iż pani Mondgomery
napisała całą serię o Ani, od razu zabrałam się za kolejne części. Takim o to
sposobem przeczytałam całe osiem tomów o Ani mając zaledwie dziewięć lat. Kiedy
skończyłam czytać tę serię moja uwaga skierowała się na słynnego Harry’ ego
Pottera. Podobnie jak poprzednio tak i tą serię również przeczytałam
w całości. Pomiędzy tymi obszernymi tomami, zwłaszcza ostatnich części
Pottera czytałam także literaturę młodzieżową taką jak „Plotkara” autorki Cecily
von Ziegesar, czy cykl „Replika” autorki Marilyn Kaye. Tak o to zaczęła się
moja kariera czytelniczki.
Chyba najwięcej książek w swoim życiu, przeczytałam w czasie szkoły
gimnazjalnej. Bibliotekarka była naprawdę miła, a zbiory biblioteki nieźle
zaopatrzone. Pod koniec 2 klasy,
wprowadzono nawet kody kreskowe i katalog komputerowy. Co roku czytałam około 100
książek – z reguły pożyczałam po 3-4 tytuły na parę dni, ale część z nich
po prostu uwielbiałam i sięgałam po nie kilkakrotnie. Jedną z moich „grubszych”
książek w tamtym czasie był „Zmierzch” S. Meyer. Muszę się przyznać, że ilość
stron nigdy mnie nie przerażała, przyjmowałam to ze stoickim spokojem w myślach
kalkulując kiedy zacznę czytać to „opasłe tomisko”. Pomimo tego, iż książka
miała 416 stron to pochłonęłam ją w dobre 6,5 godziny. Tak, to nie żart!
Książka tak mnie wciągnęła, że się w niej zatraciłam... Także teraz dosłownie i
w przenośni „pożeram książki” w każdej wolnej chwili. Właśnie za sprawą
„Zmierzchu” pani Stephenie Meyer wśród młodzieży nastała moda na „wampiry”,
która i mnie dopadła. Od tamtej pory uwielbiam książki z gatunku „Paranormal Romance”.
Poza tym głównie czytam książki młodzieżowe i horrory. Moim konikiem
w dziedzinie horroru są książki Stephena Kinga. Do tej pory przeczytałam „Carrie”,
„Lśnienie”, „Martwą strefę” i „Rok wilkołaka”. Lubuję się takżę w książkach
Richelle Mead, Libby Bray, J.R. Ward, K.B. Miszczuk, Meg Cabot, Beccy
Fitzpatrick i wielu, wielu innych pisarzy młodzieżowych. Podobały mi się też
niektóre lektury, np. "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza, "Solaris"
Stanisława Lema oraz "Medaliony" Zofii Nałkowskiej.
Dzisiaj młodzież mało czyta, woli inną formę przekazu. Uważam, że nic tak
nie rozwija wyobraźni jak książka. Nie lubię oglądać filmów realizowanych na
podstawie znanych mi książek, ponieważ nigdy one nie pokrywają się z moim
wyobrażeniem. No cóż, są gusta i guściki… ja wolę książki i swoją wyobraźnię...
Książki są moją pasją - czymś bez czego nie wyobrażam sobie dnia i nawet
jak mam nawał obowiązków staram się znaleźć chwilę dla tej małej przyjemności.
Dziś świat bez książek postrzegam jako wypłowiały i niemiłosiernie nudny. Często
dziwię się, że ludzie tak niechętnie czytają, gdyż jak powiedziała Wisława
Szymborska: "Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie
ludzkość wymyśliła".
XO
XO Nessy